×

146

nr katalogowy: 21

Skolimowski Jerzy

(ur. 1938)

146
2006

Cena wylicytowana:

65 000 PLN

akryl / płótno

195 × 175 cm


Wystawy:

  • Jerzy Skolimowski, Galeria Opera: Teatr Wielki Opera Narodowa, 24.04.2018—30.06.2018

Reprodukowany:

  • „Vogue Men Polska”, wydanie specjalne, listopad 2019, s. 128
  • Jerzy Skolimowski, Galeria Opera: Teatr Wielki Opera Narodowa, 24.04.2018—30.06.2018, katalog wystawy, Warszawa 2018

Jerzy Skolimowski studiował w łódzkiej szkole filmowej na wydziale reżyserii. Wyreżyserował ponad 20 filmów, m.in.: „Start” (The Departure; 1967 – zdobywca Złotego Niedźwiedzia na MFF w Berlinie), „Krzyk” (The Shout; 1978 – nagroda specjalna jury w Cannes), „Fucha” (Moonlighting; 1982– nagroda za najlepszy scenariusz w Cannes), „Latarniowiec” (The Lightship; 1985 – nagroda dla najlepszego reżysera na MFF w Wenecji), „Cztery noce z Anną” (doceniony w 2008 roku w Cannes), „Essential Killing” (Grand Prix jury na Festiwalu w Wenecji w 2010; nagroda za najlepszy film na Festiwalu w Mar del Plata oraz nagrody za najlepszy film i dla najlepszego reżysera na Festiwalu w Gdyni).

Jerzy Skolimowski jest także wybitnym malarzem. Ostatnie 12 lat to ważny okres w jego twórczości. Prace wystawia w galeriach w Kanadzie, USA, Francji, Włoszech, Grecji, Niemczech i Polsce. W roku 2001 jego obrazy pokazywano na Biennale Sztuki w Wenecji. Znajdują się także w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie i Muzeum Sztuki Współczesnej w Salonikach, wielu kolekcjach prywatnych na zachodzie między innymi w kolekcji Jacka Nicholsona oraz Denisa Hoppera. W 2015 roku otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.


„Einstein podobno mówił, że moralność znaczy więcej niż intelekt. A ponieważ mam zastrzeżenia zarówno do swego intelektu, jak i moralności, przynajmniej obsesyjnie trzymam się estetyki. […]

Prawie nie używam pędzli, maluję tym, co pozwala mi na niekontrolowany ruch. Najbardziej lubię długie, cienkie, drewniane linijki do mieszania farby. Lubię też w słoikach mieszać różne gęstości farby i je wychlapywać. Niby taka pollockowa metoda, ale nie do końca […] ja nie mam potrzeby wypełniania całej przestrzeni, chcę, by ona znaczyła coś więcej niż smugi farby. Szukam jakichś zagadkowych form, organicznych kształtów. […] Płótno leży na ziemi, ja nad nim w rozkroku – jak chcę wycelować w odległe miejsce, muszę wykonać zamaszysty ruch z backhandu. […] To jest pojedynek z płótnem, używam całego oręża, nie tylko oka i ręki. Malowanie jest dla mnie aktem zen. Najszczersza część mojej twórczości. […] Pierwsze moje obrazy kupił Denis Hopper. […] Dennis przyszedł na wernisaż i z miejsca kupił trzy. Zobaczył to Jack Nicholson i przyjechał do mnie do Malibu obejrzeć nowe prace. Wziął cztery. Jack ma fenomenalną kolekcję.”


Cytaty pochodzą z wywiadu Krzysztofa Materny z Jerzym Skolimowskim w pierwszym wydaniu „Vogue Men Polska”, s. 130–132