×

Arc of Triumph

nr katalogowy: 57

Olbiński Rafał

(ur. 1943)

Arc of Triumph
2019

Estymacja:

2 500–3 500 PLN

Cena wylicytowana:

5 500 PLN

ołówek / papier

50 × 40 cm (arkusz)

sygnowany i datowany p.d.: Olbiński 2019

opisany l.d.: „Arc of Triumph”

pieczęć autorska l.d.


W 1969 r. ukończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Po studiach związał się z czasopismem „Jazz Forum”. W 1981 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Od 1985 r. wykładał w School of Visual Arts w Nowym Jorku. Jego plakaty i ilustracje ukazują się regularnie na łamach czasopism „Newsweek”, „Time”, „Business Week”, „New York Times”, „New Yorker”. Jest twórcą licznych plakatów dla amerykańskich oper (New York City Opera, Utah Opera, Pacific Opera San Francisco, Philadelphia Opera). Rafał Olbiński otrzymał za swoje ilustracje, plakaty i obrazy ponad 100 nagród. W 1994 r. zdobył w Paryżu międzynarodowego Oskara w konkursie „Prix Savignac”. W 1995 r. jego projekt został wybrany na plakat „New York City Capital of the World” przez jury pod przewodnictwem burmistrza Rudolfa Giulianiego. W Polsce zajmował się m.in. projektowaniem okładek płyt, np. Krzysztofa Klenczona Powiedz stary gdzieś ty był (Pronit SX 1614) i Breakoutu Żagiel Ziemi (Pronit SX 1821). Od 1997 do 2003 regularnie tworzył też okładki polskiego miesięcznika psychologicznego „Charaktery” i był współtwórcą wizerunku graficznego pisma. W 2012 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Obrazy Olbińskiego znajdują się w największych kolekcjach sztuki współczesnej (Biblioteka Kongresu, Carnegie Foundation, Republic New York Corporation), a także w wielu prywatnych zbiorach w USA, Japonii, Niemczech, Szwajcarii, Australii.

Surrealizm był, jest i będzie. Gdy ktoś widzi coś dziwnego – na przykład nielogiczne zestawienie dwóch przedmiotów, to natychmiast kojarzy mu się to z Magrittem albo z Dalim. Tymczasem surrealizm istnieje od zaranie dziejów. Bo przecież przeskanowane rysunki bizonów na ścianach jaskiń to też jest surrealizm. One nie były w proporcjach tak wielkie, jak je malowano. Dziś wystarczy wziąć nagłówki gazet popularno-śmieciowych – są pełne surrealizmu. Albo sytuacje polityczne, zidiocenie społeczeństwa czy rola religii w XXI wieku – jakby Oświecenia nigdy nie było! To jest straszliwa gęba surrealizmu. A ładniejsza gęba – to sam proces zakochiwania się. Idealizowanie wybranej osoby. A po kilku latach okazuje się, że zachwyciliśmy się po prostu naszą imaginacją. Jak Pigmalion i Galatea. (Rafał Olbiński w rozmowie z Marzeną Mróz)