×

Gobelin morski

nr katalogowy: 5

Włodarski Marek (właśc. Henryk Streng)

(1903–1960)

Gobelin morski
1948

Cena wylicytowana:

480 000 PLN

olej / płótno

60,5 × 81,5 cm

sygnowany i datowany przy prawej krawędzi śr.: WŁODARSKI 948


Wystawy:

  • Marek Włodarski | Henryk Streng 1898–1960. Między centrum a peryferiami, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, 2013
  • Marek Włodarski (Henryk Streng) 1903–1960, wystawy monograficzna w Muzeum Narodowym w Warszawie, grudzień 1981–styczeń 1982, kat. I/49
  • 35 lat malarstwa w Polsce Ludowej, CBWA Zachęta, Warszawa, 1980, poz. 110
  • I Wystawa Sztuki Nowoczesnej, Pałac Sztuki, Kraków, 19 grudzień 1948–18 styczeń 1949 (jako Tkanina morska), poz. nlb.

Reprodukowany:

  • Marek Włodarski (Henryk Streng) 1903–1960, kat. wystawy monograficznej w Muzeum Narodowym w Warszawie, Warszawa 1981, kat. I/49, il. kat. 67
  • Czarownik przy zielonej skale. Marek Włodarski/Henryk Streng, red. J. Chrobak, J. Michalik, M. Wilk, Poznań 2009, il. s. nlb., kat. 71
  • Marek Włodarski | Henryk Streng 1898–1960. Między centrum a peryferiami, kat. wystawy, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, Sopot 2013, kat. 50, s. 176 (il.)

Prezentowana praca powstała w 1948 roku, trzy lata po zakończeniu II wojny światowej. To przełomowy moment w twórczości Włodarskiego – artysta po raz kolejny, na nowo, rozpoczynał karierę artystyczną, porzucając swoje dotychczasowe surrealizujące rozwiązania formalne na rzecz abstrakcyjnych tendencji. Włodarski mieszkał wówczas od czterech lat w Warszawie, do której przedostał się w ostatnich miesiącach walk wraz ze swoją narzeczoną, Janiną Brosch. Do stolicy udało im się sprowadzić około połowę obrazów i większość prac na papierze autorstwa lwowskiego malarza. Cudem przetrwały wojenną zawieruchę.

Podczas powstania warszawskiego Henryk Streng – posługujący się swoim okupacyjnymi imieniem i nazwiskiem Marek Włodarski – został aresztowany i przewieziony do obozu koncentracyjnego Stutthoff koło Gdańska, gdzie przebywał do końca marca 1945 roku. Po miesiącach spędzonych w Krakowie i Tarnowie, w sierpniu 1945 roku powrócił do Warszawy i od razu intensywnie włączył się w rekonstrukcję stołecznego życia artystycznego. Wstąpił do Związku Polskich Artystów Plastyków, brał udział w pierwszych, na poły prywatnych wystawach w podwarszawskich miejscowościach, m.in. w Milanówku. Niedługo później został sekretarzem Zarządu Głównego wspomnianej organizacji, a już po roku zaczął organizować grupę malarzy modernistów. W liście do Teresy Tyszkiewiczowej pisał:

„[…] Pozostaje tylko oficjalność. Wyzwalająca okazuje się problematyka u nas niedopuszczana i zakrzyczana, jako dawno martwa. To właśnie problematyka fowistów, kubistów, nadrealizmu. Oczywiście nie ma mowy do powrotu do tych kierunków jako takich, ale właśnie te zagadnienia prowadzą do sztuki dzisiejszej. Nie chcemy więcej obsesji powietrza, nie chcemy wrażenia, nie chcemy Kamockiego, sentymentu […]. Wobec takich aspiracji trudno się obyć bez pewnej walki”*.

I rzeczywiście – zgodnie z wyłożonymi malarce tezami po 1946 roku Włodarski zaczął tworzyć kameralne kompozycje geometryczne, utrzymane w stylistyce łączącej abstrakcję i surrealizm. Wykorzystywał nieco jaśniejsze, bardziej nasycone pigmentem barwy – żółcień, błękit, żywą czerwień. W 1947 roku po raz pierwszy zobaczył morze – spędzili tam z Janiną (już Włodarską) całe wakacje. Zachwycony majestatycznym błękitem stworzył cykl nieprzedstawiających obrazów o tematyce marynistycznej, m.in. prezentowany „Gobelin morski”, ale też „Rybaków”, „Odjeżdżający okręt” i „Żagle” (1948). Wszystkie kompozycje łączy poetyckie wyczucie formy i zawieszenie abstrakcyjnych obiektów w niejednoznacznych relacjach z tłem i powierzchnią obrazu. Prace Włodarskiego z końca lat 40. doskonale nawiązują do powstających w podobnym okresie geometrycznych realizacji Andrzeja Wróblewskiego, wówczas studenta krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i aktywnego krytyka sztuki. W jednym z tekstów pisał:

„[…] Nie wiem, czy zauważacie [u Włodarskiego], że są tu: pejzaż z okrętem, jakieś przedmioty, lampa naftowa itd. Ale to nie jest ważne. Popatrzcie na ten najmniejszy obrazek. O żadnym przedmiocie nie ma tu mowy. Jest to obraz czysto dekoracyjny, lub jeśli chcecie, abstrakcyjny. Nie ma w nim nic, co zwykle skupia uwagę – mimo to przyjemnie jest nań patrzeć. Jeśli to czujecie, jesteście wrażliwi na kolor”**.


* Marek Włodarski w liście do Teresy Tyszkiewiczowej, za: Czarownik przy zielonej skale. Marek Włodarski/Henryk Streng, red. J. Chrobak, J. Michalik, M. Wilk, Poznań 2009, s. 128.

** Andrzej Wróblewski, Omówienie sal wystawowych, cyt. za: W kręgu lat czterdziestych, Cz. II, red. Józef Chrobak, Grupa Krakowska, Kraków 1991, s. 41.


Uczestnicy i organizatorzy I Wystawy Sztuki Nowoczesnej, 1948. Na ścianie w tle „Gobelin morski” Marka Włodarskiego. Źródło: I Wystawa Sztuki Nowoczesnej. Pięćdziesiąt lat później, red. M. Świca, J. Chrobak, Kraków 1998, s. 136.