×

Sad pod Krakowem

nr katalogowy: 106

Szancenbach Jan

(1928–1998)

Sad pod Krakowem
1989


„Sad pod Krakowem” jest tematem charakterystycznym dla artysty. Kolejne wersje przedstawiają bardzo podobnie ujęte drzewa owocowe, a nawet stadko pasących się nieopodal gęsi. Jednakże dzięki wykorzystaniu odmiennej kolorystyki Szancenbach zawsze uzyskiwał dzieła, cechujące się rozmaitymi nastrojami. W pracy z 1989 roku świat został poddany puryfikacji – listowie przypomina formą koło, a ciała zwierząt nakreślono pojedynczymi ruchami pędzla. Uderzające jest skontrastowanie ciepłej zieleni i słonecznej żółci z lodowatymi błękitami, co decyduje o odrealnieniu kompozycji. Cała powierzchnia płótna wydaje się drżeć pod naporem dynamicznie kładzionych plam.

Szancenbach na przestrzeni lat zdobył wierne grono zwolenników, podzielających jego wiarę w znaczenie umiejętności warsztatowych i przywiązanie do tradycji. Z pełną świadomością tworzył prace utrzymane w duchu francuskiego postimpresjonizmu oraz kapizmu i z dużym zaangażowaniem bronił znaczenia przedstawicieli tych nurtów. Jak powiedział:

Wciąż czytam i słyszę różne przepojone żółcią narzekania i skargi, że w latach międzywojennych koloryści opanowali szkolnictwo artystyczne. No i dobrze, i chwała Bogu, to byli świetni malarze.*

Stąd też uwielbienie natury, traktowanej jako impuls do powstania obrazu. Jednak przyroda i jej potencjał mimetyczny nigdy nie znalazła miejsca w jego dorobku. W gronie ulubionych motywów artysty dominowały cykle martwych natur z kwiatami, owocami i krabami, pejzaże, sceny rodzajowe z codziennego życia oraz portrety rodziny i przyjaciół. Do końca życia nie wierzył w tworzenie sztuki pod wpływem mody, uważając takie podejście za powierzchowne.

Nie można jednak zapomnieć, że te zdecydowane poglądy kształtowały się na przestrzeni lat. W przeszłości Szancenbach podejmował eksperymenty artystyczne, dążąc do wypracowania własnego, niepowtarzalnego stylu. W drugiej połowie lat 50. zainteresował się kubizmem i geometrią. Kompozycje z tego okresu cechują się wyraźnymi podziałami, a postaci i przedmioty zostały rozbite, tracąc czytelność. Kolejną zmianę przyniosło następne dziesięciolecie, kiedy to malarz zaczął znacznie upraszczać swoje kompozycje, a kolor stracił czystość – złamany poprzez dodanie całej gamy półtonów. Strukturę przedmiotów budowały płasko położone plamy barwne, niemalże niezależne od form. Jedną z takich prac jest „Strefa wzajemnych wpływów, czyli martwa natura z czerwonym czajnikiem”. W latach 70. ostatecznie odrzucił eksperymenty i powrócił do natury. Nie oznacza to w żadnej mierze regresu – jego pejzaże zaczęły cechować się zredukowaną narracją, a nacisk został położony na kolor i fakturę. Dość szybko barwa przestała spełniać funkcje opisowe i nabrała cech abstrakcyjnych, czego przykładem może być „Płonący las”, 1961 r. Stała się ona nie tylko środkiem, ale i celem samym w sobie oraz czynnikiem decydującym o konstrukcji obrazu. Niezwykle charakterystyczne w twórczości tego artysty są kontrastowe zestawienia barwne oraz uwielbienie gorących odcieni. Do historii przeszły już „cynobry Szancenbacha”. Artysta doceniał i wykorzystywał ekspresyjny potencjał kolorytu, zdradzając swoje inspiracje fowizmem. Grubo nakładana u Szancenbacha farba załamuje i odbija światło – wywołując feerie odcieni, nieskończenie wzbogaca kompozycję.

Czasami słyszę nagany, że maluję tylko martwe natury i pejzaże, „nic nowego”… Cóż ja mogę malować „nowego”? – pozostawiam to tym, którzy w swej pysze sądzą, że malując brudem zeskrobanym z palety różne „bebechy” są w stanie ukazać tragedie, bezprawie i upodlenie, jakie współczesność niesie coraz pośpieszniej światu.**


* Z.K. Witek, Jan Szancenbach 1928–1998, Kraków 2008, s. 21. * Jan Szancenbach, kat. wyst., Państwowa Galeria Sztuki, Sopot 2005, s. 5.