×

Światłokwiat IV

nr katalogowy: 22

Stanek Zdzisław

(1925–1996)

Światłokwiat IV
1962

Cena wywoławcza:

5 000 PLN

Estymacja:

8 000–12 000 • PLN

olej / płótno

65 × 52 cm

sygnowany i datowany p.d.: Z. Stanek 62

na odwrociu nalepka z danymi pracy


Zdzisław Stanek był jednym z najciekawszych twórców śląskiej neoawangardy. Należał ponadto do grona nielicznych plastyków, którzy potrafili podjąć i twórczo rozwinąć nowatorskie koncepcje Władysława Strzemińskiego, wyrażone zwłaszcza w jego fundamentalnej „Teorii widzenia”. Pierwsze pochlebne opinie na temat Stanka wyrażał już w 1956 roku przyjaciel Strzemińskiego, Julian Przyboś. Z wielkim uznaniem pisał on o twórczości śląskiego malarza: „Stanek chwyta w siatkówkę oka zaiste duchy świetlne przedmiotów. Można by rzec, że jest malarzem ucieleśnionych przez barwne światło aniołów stróżów materii. Już nie dotyka jej swoim pędzlem, oderwał się od niej, ale nie zgubił w dowolności […] Dojrzał więc Stanek to, czego dotychczas nie malowano, a więc zapewne nie dostrzegano. Obrazy jego mają więc surowość pierwszych studiów nowo odkrytego obszaru widzenia” . W 1953 roku Stanek po raz pierwszy zaprezentował swoje prace na nieoficjalnej wystawie zorganizowanej w domu Sylwestra Wieczorka na Bradzie w Łaziskach Górnych. Rok 1958 był dla Stanka przełomowy. To wówczas – pomimo nie posiadania dyplomu ukończenia szkoły artystycznej – został przyjęty do Związku Polskich Artystów Plastyków. Wtedy także odbył się pierwszy indywidualny pokaz jego prac zorganizowany w stołecznej Galerii Krzywe Koło. Dzięki surowej dyscyplinie twórczej dzieła Stanka wyróżniają się pozytywnie na tle modnego wówczas malarstwa materii, nazbyt fetyszyzującego spontaniczność i emocjonalność artystycznego gestu. W pracach śląskiego malarza nie ma elementów przypadkowych: budował on swoje kompozycje z równą uwagą i rozmysłem, co architekt projektujący budynki. Inspirując się naturą, radykalnie ją przekształcał, tworząc prace utrzymane w duchu abstrakcji biologicznej. Podkreślał, że w szczególny sposób interesowała go międzyprzestrzeń, czyli to, co wydarza się pomiędzy przedmiotami. Chwytał w oko feeryczne zjawy świetlne, wypełniające powidokami obszary rozciągające się pomiędzy oświetlonymi obiektami. W równym stopniu co kwestie międzyprzestrzeni fascynowały go oświetlone formy występujące w naturze, czego świadectwem są prace z lat 60. grupowane w cyklach takich jak „Światłodrzewa” i „Światłokwiaty”. W „Światłoformach” z końca lat 50. pojawiały się siatkowate wstążki kształtów sąsiadujące z obłymi obiektami, przywodzącymi na myśl rozżarzone tajemniczym światłem komórki.