Lot no.: 9

Andrzej Fogtt born 1950

In Memory of Apillinoer [sic], 2010

oil/canvas
150×100 cm, 161×110,5 cm (framed)
signed lower right: Fogtt 2010, signed, dated, and described on verso: Fogtt | pamieci Apollinoer’a | 150×100 | olej, with dedication: Panstwu Beacie i Grzegorzowi blekitnego nieba i kolorowego szczescia na zawsze A. Fogtt 29.VI 2012 R.

Price: 21 500 PLN

„Jestem hedonistą, a malarstwo to dla mnie wielka rozkosz. Jest to swego rodzaju wielopoziomowe poznawanie siebie samego. Podczas malowania każdego kolejnego obrazu, odkrywamy coś nowego w sobie. Malarstwo w ogóle ma bardzo ciekawą strukturę poznawczą”*.

Tkankę prezentowanej kompozycji budują zieleń obrazu i misternie nakreślone linie. Z ich plątaniny wyłania się kobieca sylwetka – postać ukazana jako integralna część natury, ale pozbawiona prymarnego znaczenia, które zwykle zajmuje. Wykorzystanie intensywnych barw sprawia, że praca skupia na sobie uwagę widza i nie pozwala oderwać od niej wzroku.

Fogtt od wielu lat z ogromnym upodobaniem analizuje w swojej twórczości świat przyrody i jego relacje z człowiekiem. Tworzy kompozycje figuratywne, ale ich silnie dekoracyjny charakter sprawia, że granica oddzielająca świat rzeczywisty od wyobrażonego staje się wyraźnie widoczna. Realizm z jego mozolnym mimetyzmem ujęcia nie porwał Fogtta. Wyjątkowy w jego dorobku jest cykl ,,Artyści’’, przedstawiający malarzy o ikonicznym już statusie, m.in. Edwarda Dwurnika. Jednak każdy z tych wizerunków miał oddać w syntetyczny sposób cechy charakterystyczne danej jednostki. Dążenie do zobrazowania samej istoty podmiotu sztuki stało się jednym z naczelnych zadań, które postawił przed swoją twórczością.

Z upodobaniem kreował kompozycje o iluzorycznym charakterze, w których następuje demokratyzacja poszczególnych elementów. Wpisując sylwetkę ludzką w domenę flory pozwala, by zlały się w jedno. Efekt ten uzyskuje dzięki znacznemu zadrobnieniu ich struktury, sprowadzonej do gęstwiny linii. Zniesienie prymarnej roli sylwetki ludzkiej zmusza odbiorcę do zapoznania się z tkanką obrazu.

Artysta czerpie z aktualnych tendencji w sztuce i sam wielokrotnie podkreślał swój szacunek do takich twórców jak Magdalena Abakanowicz. Podjął próbę dokonania transpozycji osiągnięć op-artu, wykorzystując wszelkie dostępne środki, by pobudzić oko widza. Sięga po kontrastowe zestawienia barwne, czy też zharmonizowane szeregi niemalże równoległych linii. Jego prace silnie oddziałują na publiczność, wywołując osławiony przez Strzemińskiego efekt powidoku. W zakresie kompozycji bardzo często ukazuje same sylwetki ludzkie, pozbawione głów. Nasuwa to konotacje z bardzo popularną w ostatnich dziesięcioleciach teorią antyportretu, której to jednym z naczelnych przedstawicieli był Francis Bacon.

Pomimo obranej strategii działania w obrębie cykli, różniących się m.in. tematem, Fogtt konsekwentnie realizuje swoją wizję świata jako tworu pełnego hipnotyzującej witalności. Jak sam przyznał, wynika to z jego prywatnych doświadczeń. Matka artysty była sparaliżowana i codzienna obserwacja postępującej choroby odcisnęła na nim piętno.

* P. Rogaliński, Andrzej Fogtt: malarstwo to dla mnie ogromna przyjemność, „Przegląd Dziennikarski” (21 czerwca 2018).