FOKUS: DOROTA GRYNCZEL

Historia sztuki zna wiele przypadków, w których wybitne postawy artystyczne kreowały się w opozycji do akademizmu. Najzdolniejsi malarze, często pozostawali w twórczym sporze ze swoimi mentorami. Rzecz dotyczy również sztuki współczesnej, lecz jak zauważył Stefan Gierowski, przy blisko stuletniej historii malarstwa abstrakcyjnego, przynależność do tej formacji malarskiej jest bardziej wyrazem pewnej postawy światopoglądowej, niż „przygodą odkrywcy nieznanych obszarów i formalnych poszukiwań”.

Warto przypomnieć, że część problemów poruszonych przez twórców w latach 60, jest dla wielu malarzy źródłem twórczej inspiracji do dziś. Tym, co może zaciekawić odbiorcę i jednocześnie świadczyć o wartości współczesnego malarstwa, jest osobisty przekaz twórcy, oscylujący zazwyczaj pomiędzy poruszanymi już wielokrotnie problemami. Szczególnym poszukiwaniem, wymagającym cierpliwości i pokory, jest rozwijanie lub kontynuowanie tego, co już w jakimś stopniu zostało odkryte. Owocem konsekwentnej i wieloletniej pracy, może być zarysowanie własnej drogi, zbudowanie autentycznego stylu, któremu mimo inspiracji tym, co było wcześniej, nie można odmówić oryginalności i rozpoznawalności.

Dorota Grynczel kończyła studia w pracowni Jana Tarasina, jednak jak sama podkreślała, długoletnie kontakty ze Stefanem Gierowskim odznaczyły się w jej twórczości. Ci, którzy zobaczyli jej obrazy, często mylnie twierdzą, że musiała się kształcić w jego pracowni. Trudno jednak nie mówić o pewnym dialogu malarskim między nimi, gdyż sama artystka w rozmowie z Taranienką porównywała:

„[…] z kolorem można zrobić coś więcej: widać to choćby w obrazach Gierowskiego, które mogłam ostatnio oglądać. Kolory w jego obrazach mają własne wewnętrzne życie, tajemnicze i nieuchwytne, a jednocześnie podlegają dotykowi. Nie mam takich umiejętności kolorystycznych jak Gierowski, ale wydaje mi się, że w moich obrazach ciągle jest za mało takiego wewnętrznego życia koloru […]”*.

Artystka, jak widać w przytoczonym cytacie, wiele od siebie wymagała i krytycznie podchodziła do swojej twórczości. Prawdopodobnie dlatego jej oeuvre daje świadectwo warsztatowi i dojrzałości artystycznej. W obrazach Doroty Grynczel ważną rolę gra światło, jednak aby wydobyć ten metafizyczny aspekt obrazu, artystka wypracowała własną, unikalną metodę jego wprowadzania w dzieło. Jej znakiem rozpoznawczym jest faktura każdego płótna, która stanowiła swego rodzaju wyzwanie techniczne:

„Preparacja faktur, to osobna sprawa: kiedy zbierałam się do ich stosowania, wypróbowałam pastę specjalnie przygotowaną do ich sporządzania. Nie nadawała się ona jednak wcale do moich celów: po wyschnięciu powstawały wałeczki, po których światło mogło się wyłącznie powierzchownie ślizgać. Jedynie olej dawał mi możliwość zachowania ostrych krawędzi linii, które odbijały światło w zależności od kąta padania i kierunku biegu faktur. […] Nad każdą rzeczą musiałam posiedzieć, żeby się dopracować tego, co dałoby mi oczekiwany skutek. Nawet nad techniką wykonywania faktur; robiłam je więc w końcu przy pomocy beleczek o wielkości zapałki odlanych z mosiądzu, nie stykając ich ze sobą – ostatecznie wytwarzane linie mają przerwy: Są one jednak w obrazie niewidoczne. Te przerwy powodują jednak, że faktury nie łamią się po wyschnięciu. Wyglądają jak linie, a nie pękają”**.

Charakterystyczna faktura, wraz z użytym kolorem i światłem, wzmaga nieodparte wrażenie geometrii i harmonii, emanującej z obrazu. Wspomniane czynniki formalne pełnią jednak jeszcze jedną rolę. Płótna te można traktować jako alegorię równowagi sił, pierwiastka duchowego (światło w obrazie) i materialnego, uświadomionego przez chropowatą powierzchnię pracy. Dążenie do porządku, rytmu w dziełach Doroty Grynczel, widoczne jest w każdym etapie jej twórczości. Można powiedzieć, że stało się ostoją jej niepowtarzalnego stylu, który powstał nie w opozycji, lecz jako kontynuacja rozważań malarskich rozpoczętych przez wcześniejsze pokolenie polskich artystów.

„W malarstwie zajęłam się fakturami. Jeżeli przyroda, którą obserwuję i z którą obcuję, jest dla mnie czymś więcej aniżeli nieuporządkowanym ciągiem nietrwałych zmian, to tylko o tyle, o ile wyznaczają je rytmy. Rytm – uniwersalny porządek istnienia stanowi podstawę powstawania ładu w zmienności. Rytm w moich pracach będzie porządkował różnorodność zmian w kompozycji. Faktura stanowi bardzo odległe aluzje do rzeczywistości i jeden ze sposobów postrzegania głębi za pomocą wzroku. w tkaninie zajmuje się problemem przezroczystości. Świat jest przezroczysty. kryształ, szkło, masa perłowa, lód krzepnącej wody są oznakami procesu, w którym na miejsce substancji organicznej zjawią się materia mineralna i świecąca, czyli materia uduchowiona. Dzięki redukcji można pojąć, jak świat funkcjonuje, przechodząc od wymiaru maksimum do wymiaru minimum, od naturalności do sztuczności”*.

Na Aukcji Sztuki Nowoczesnej 3 czerwca 2019 roku licytowane będą dwie prace Doroty Grynczel (nr kat. 39, nr kat. 40)


* Dorota Grynczel. Twórczość, red. R.Kowalski, Warszawa 2017, s. 45.

** Ibid., s. 62.

*** Ibid., s. 203.

ul. Złota 48/54
00-120 Warszawa
budynek Hotelu Mercure
(wejście od pasażu za budynkiem „Złota 44”)