×

Bez tytułu

nr katalogowy: 24

Tarasewicz Leon

(ur. 1957)

Bez tytułu
2016


akryl / płótno

100 × 130 cm

sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: Leon Tarasewicz – 2016| 130 × 100 | acrylic on canvas


Na przestrzeni lat niezmiennym fundamentem twórczości Tarasewicza była szczera fascynacja przyrodą. Niezależnie od miejsca realizacji i wykorzystywanych środków to właśnie natura stanowiła pierwotny impuls do powstania danej kompozycji. To stanowcze przywiązanie do tematu od wieków podejmowanego w sztuce nie zaowocowało w żadnej mierze odtwórczymi pracami. Malarz od początku swojej działalności z dużą swobodą i pewną dozą nonszalancji przekraczał granice. Najpierw były to krańce płótna, które szybko przestały wystarczać artyście do zrealizowania jego zamysłu, dlatego zastąpił je płachtami brystolu, a następnie wkroczył na płaszczyznę ścian. Z czasem pod swoje panowanie zaczął obierać całe wnętrza pomieszczeń i budynków. Nie pozwolił, by czynnikiem ograniczającym stała się tak prozaiczna rzecz, jaką jest wielkość drzwi pracowni, przez które nie mógłby wynieść niektórych swoich prac.

Natura dawała mu impuls twórczy, nie skłaniała go jednak do wiernego mimetyzmu zastałej rzeczywistości. Skłaniała go do refleksji nad ogólnym podsumowaniem danego widoku – zobrazowaniem jego esencji. Stopniowo dochodził do kompozycji abstrakcyjnych, uwieczniając pnie, pola i ptaki, podlegające coraz to bardziej zaawansowanej syntezie. Przykładem może być jego praca dyplomowa: „Obecność pejzażu…”, w której skład wchodziło 7 prac olejnych i gwasz, stanowiące twórcze przekształcenie idei przyrody. Interpretatorzy dopatrują się w nich również dążenia do zobrazowania ogólnych pojęć, takich jak pory dnia i roku, ich niezmienność i tempo zmian, czyli rytm przyrody.

Tarasewicz kładł nacisk na kwestie malarskie: kolor, światło oraz fakturę. Bazował przede wszystkim na czystych kolorach, dążąc do wykorzystania ich ekspresyjnego potencjału. Eksplorował pojęcie trójwymiaru, tworząc również iluzje przenikania lustrami. Impastowo nakładana farba zdaje się podporządkowywać sobie przestrzeń, chociaż należy zaznaczyć, że w dorobku Tarasewicza znaleźć można dzieła wykonane na bazie materiałów dość niespotykanych, m.in. betonu.

Artysta pragnął oddać w swoich pracach syntetyczne ujęcie świata, sprowadzonego do znaku. Twierdził, że każdy obraz jest abstrakcyjny i dopiero w naszym umyśle składa się w jedną całość, stąd nacisk na percepcję. Swoim przedstawieniom nadawał niematerialny charakter – zrezygnował z takiego rudymentu sztuki europejskiej jakim była linia horyzontu. Postępujące uproszczenie było zgodne z przekonaniem artysty o malarstwie jako najłatwiejszym sposobie zapisywania myśli. Wyznawał, że chciałby zanurzyć się w swoim obrazie i wyzwolić marzenia, osiągnąć stan kontemplacji. Ten transcendentny charakter podkreślany jest również brakiem granic jego tworów i stosowaniem kompozycji otwartej.

Zafascynowany wielokulturowością, poszukujący własnej tożsamości, chciał tworzyć ikony w obrębie sztuki współczesnej. Anda Rottenberg niezwykle trafnie porównała działanie jego sztuki do pierwotnego kultu, obejmującego wszystkie sfery życia.

· Czym są kolorowe farby, które zestawione ze sobą ręką malarza, stwarzają nam obraz?

· jest to tylko jakiś kolor w postaci pigmentu, połączony ze spoiwem, który to wszystko skleja.

· prawda, jakie to wszystko proste! Ale rzeczy wielkie zawsze są proste.

· a Malarstwo, ta sztuka optycznej iluzji, jest naprawdę wielkie.

[…]

· a ci, co ciągle, z nadgorliwości neofitów, mówią o końcu malarstwa. Rozczarowują się za każdym razem. Każde nowe pokolenie stwarza swoje malarstwo.

· ono było, jest i będzie*.


* L. Tarasewicz, „Obecność koloru”, w: Leon Tarasewicz, red. M. Ślizińska, kat. wystawy, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 2003, s. 4–5.