×

[Szkic do Rozstrzelań]

Wróblewski Andrzej

(1927–1957)

[Szkic do Rozstrzelań]
niedatowany


gwasz, tusz / szary papier

88 × 124,5 cm w świetle passe-partout

na odwrociu: [Zatopione miasto]

Kolekcja Wojciecha Fibaka, Monte Carlo


Dwustronność w pracach Wróblewskiego

Prezentowana praca to jeden z licznych, dwustronnych gwaszy autorstwa Andrzeja Wróblewskiego. Na awersie kompozycji znajduje się kolorowy szkic do jednego z ważniejszych obrazów z cyklu „Rozstrzelania”, na kolejnej – na poły abstrakcyjna kompozycja [Zatopione miasto]. Najważniejszym aspektem prezentowanej pracy jest właśnie jej dwustronność. Choć na obu stronach płótna czy papieru malowało wielu artystów, rzadko jednak czynili to z taką konsekwencją jak Wróblewski. Malował bardzo szybko, wręcz kompulsywnie, jakby chciał za pomocą prostych środków zapełnić swoją sztuką niemalże wszystkie wolne płaszczyzny. To bardzo charakterystyczny zabieg, który krytycy i historycy sztuki uznają za swoisty, celowy program twórczości Andrzeja Wróblewskiego, poprzez który artysta tworzył dodatkowy, niejako „wewnętrzny” dialog w samym obrazie. Malarz uzupełniał swoją wizję kolejnym tematem, który często podważał lub komplikował odczytanie pierwszego tekstu wizualnego. Jak pisali kuratorzy głośnej wystawy „Andrzej Wróblewski: Recto/Verso. 1948–1949, 1956–1957”:

„[…] współobecność dwóch najczęściej skrajnie innych (formalnie i treściowo) wypowiedzi to też przewrotny sposób stawiania widza przed wyborem preferowanej strony dzieła, przy jednoczesnym uznaniu istnienia obu obrazów – będących dwoma problematami, i dwoma rozwiązaniami. To również wyraz przekonania, że artysta jest aktywnym uczestnikiem rzeczywistości, a zadaniem jego sztuki jest proponowanie tymczasowych rozwiązań” *.

Koncepcji dotyczących tego, dlaczego Wróblewski tak konsekwentnie zapełniał obydwie strony płótna bądź papieru jest bardzo wiele, łącznie z formowaniem ekonomicznych czy podświadomych tez wytłumaczenia wspomnianego działania. Jednak najciekawsze jest to, co historia sztuki zrobiła ze wspomnianymi kompozycjami. W większości opracowań badawczych dotyczących realizacji Wróblewskiego krytycy sztuki analizują tylko jedną część kompozycji, drugą traktując jako powstałą niejako „przy okazji”. Te malarskie „przypadki” na lata zniknęły w czeluściach opracowań życia i twórczości artysty, dopiero od kilku lat pojawiają się na nowo w przestrzeni dyskursu. Z pewnością jednak stała liczba powracających – jak i we wspomnianej pracy – dychotomii pomiędzy figuracją i abstrakcją jest tutaj bardzo widoczna. Kurator wystawy w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Éric de Chassey, mówił w wywiadzie z Piotrem Słodkowskim:

„Według mnie Wróblewski na swój wyjątkowy sposób konfrontuje rozmaite przeciwieństwa i nadaje temu gestowi głębokie znaczenie. Te napięcia można zredukować do konkretnych antynomii: abstrakcja–figuracja, zaangażowanie polityczne–osobista ekspresja, utopia–przygnębiająca strona realizmu i tak dalej. Można to zrobić, ale w gruncie rzeczy dotyka się tu bardziej podstawowego problemu: metafizycznego lub postmetafizycznego sposobu ujmowania życia, który opiera się na tym napięciu i na uczciwości zawartej w samym dziele oraz który konfrontuje te sprzeczności” **.

* https://magazynszum.pl/bez-prob-szukania-kompromisu-z-ericem-de-chassey-rozmawia-piotr-slodkowski/ (data dostępu: 13.06.2019).

** http://www.andrzejwroblewski.pl/aktualnosci/wystawa-andrzej-wroblewski-rectoverso-1948-1949-1956-1957-juz-otwarta/ (data dostępu: 13.06.2019)