×

Żniwa

nr katalogowy: 101

Tetmajer Włodzimierz

(1861–1923)

Żniwa
niedatowany

Obiekt niedostępny

olej / tektura

46 × 69,5 cm (w świetle oprawy)

63 × 87,5 cm (z oprawą)

sygnowany monogramem wiązanym l.d.: WT


Miękko układające się łany zboża, ozłocone ciepłym światłem pogodnego dnia i postaci chłopów zajętych pracą, mieniące się feerią barw stanowią jeden ze sztandarowych tematów podejmowanych przez Tetmajera. Zachowały się liczne szkice oraz kilka obrazów, w których mierzył się z tym wątkiem. O jednym z nich tak pisał w liście do Marii Wolskiej Ignacy Sewer Maciejowski: „Niesłychanie idzie w górę jego talent i technika… jest „Żniwo” Tetmajera. Co za pejzaż… co za łan pszenicy przetykany makiem!”. W prezentowanej pracy artysta nie wycyzelował detali – w całej kompozycji dominuje zamaszysty dukt pędzla, niezbicie świadczący o doskonałym opanowaniu warsztatu. Postaci ukazane zostały sumarycznie, a ich sylwetki swobodnie nakreślone. Zadecydowało to z jednej strony o nadaniu scenie charakteru reporterskiej notatki dnia codziennego, a z drugiej – o jej uniwersalizacji. Życie chłopów było bliskie malarzowi na wielu poziomach: osobistym, artystycznym i politycznym. Od dzieciństwa znajdował się pod wpływem uroku wsi, do czego walnie miały przyczynić się pobyty w jego rodzinnym dworku w Ludźmierzu, a następnie posiadłości ojca w Wilkowysku. Pod wpływem przyjaciela, Ludwika de Leveaux, zaczął odwiedzać Bronowice. Poznał tam Annę Mikołajczykównę, z którą się związał. Ślub z córką lokalnego gospodarza wywołał w krakowskim środowisku skandal, uwieńczony zerwaniem kontaktów artysty z rodziną, a o samym mezaliansie pisano jeszcze na wiele lat po samym wydarzeniu. Pojawił się nawet pomysł odbicia młodego mężczyzny z rąk Bronowiczan. Z czasem ku zgrozie Tetmajera jego domostwo stało się obowiązkowym punktem na turystycznej trasie mieszkańców Krakowa.

Jako malarz doceniał piękno wiejskiego krajobrazu, które to upodobanie podzielali m.in. Aleksander Gierymski, Jan Stanisławski, Wincenty Wodzinowski, Leon Wyczółkowski czy Jacek Malczewski. W realizowanych na zlecenia kościelne polichromiach starał się łączyć wątki ludowe, patriotyczne i religijne. Jako działacz społeczny natomiast zawsze propagował idee chłopsko-inteligenckiego braterstwa i podkreślał, że odzyskanie niepodległości możliwe będzie jedynie w porozumieniu z ludem. Nawoływał również do reformy szkolnictwa, która pozwoliłaby kształcić się młodzieży wiejskiej. Od lat’90 korespondował z Marią i Bogusławem Wysłouchami, reprezentującymi ruch ludowy. Po zakończeniu I wojny światowej walczył o odbudowę domostw wiejskich, spustoszonych przez wojska austriackie. Zadecydowało to o tym, że zapisał się w annałach polskiego życia artystycznego i politycznego jako człowiek stanowczy i nie lękający się postępować wbrew woli ogółu, a energia i optymizm, z którym postępował przyczyniła się nadania mu przydomka „ostatniego ułana spod Igań”.

Wszyscy, cały Kraków odwrócił się ode mnie, mniejsza by o to było nie dbam o tę całą gromadę marnych filistrów, ale co gorzej szkodzą mi na każdym kroku. Nie rozumiem, dlaczego że nie jestem zupełnie przeciętny, że zrobiłem coś takiego, czego nie robi zwykły filister, wywołuje taką zaciekłą do mnie nienawiść całego starożytnego grodu. Z rodziną mam fatalne przejścia, bo ojciec znać mnie nie chce. Jednym słowem straszne awantury.**


Wszyscy, cały Kraków odwrócił się ode mnie, mniejsza by o to było nie dbam o tę całą gromadę marnych filistrów, ale co gorzej szkodzą mi na każdym kroku. Nie rozumiem, dlaczego że nie jestem zupełnie przeciętny, że zrobiłem coś takiego, czego nie robi zwykły filister, wywołuje taką zaciekłą do mnie nienawiść całego starożytnego grodu. Z rodziną mam fatalne przejścia, bo ojciec znać mnie nie chce. Jednym słowem straszne awantury.**

* W. Tetmajer, cyt. za: E. Charazińska, Malarstwo polskie w zbiorach prywatnych, Warszawa 1995.

** List Tetmajera do Karola Górskiego, [w:] Włodzimierz Tetmajer, J.A. Nowobilski, Wydawnictwo Fundacja im. Włodzimierza Tetmajera 1998, s. 23.